Turystyczne Forum Wiedzy

wakacje nad morzem w Polsce

Oblężenie Pucka 1626 r.

25 lipiec 2012r.

Właściwe oblężenie Pucka rozpoczęło się w grudniu 1626 r. i trwało przez szesnaście tygodni. Nie mógł dzielny Lanckoroński i jego doskonali zresztą żołnierze zdobyć ufortyfikowanego miasta bez pomocy artylerii i piechoty, a tych rodzajów broni właśnie mu brakowało. Trzeba było zwrócić się o pomoc do Gdańska. Pierwszy wielki szturm przypuściły wojska polskie i gdańskie 14 grudnia. Dowodzili nimi kapitanowie Appelman i Duplessis, Francuz w służbie polskiej. Atak załamał się wobec silnej i umiejętnej obrony. Miasto było atakowane ze strony lądu i imorza. Podczas ataku na Biramę Młyńską Szwedzi zastosowali podstęp. Najpierw wywiesili białą chorągiew, zinak poddania się, a kiedy żołnierze polscy wyszli spoza osłon i wąską ścieżką przez błota ciągnące się między morzem a stawem młyńskim zbliżyli się pod same mury, otworzyli nagle z bliska morderczy ogień na stłoczonych i nie mogących się szybko wycofać ze względu na grząski teren żołnierzy. Zginęło w tym szturmie około stu ludzi, stracono dwa sztandary, a kontratakując Szwedzi spalili jedną szkutę. Mimo tych strat nazajutrz, 15 grudnia, ponowiono ataki. Poprzedziło je silne bombardowanie artyleryjskie, które wywołało w mieście liczne pożary, zrobiono nawet wyłom w murach. Znowu jednak szturm został odparty z dużymi stratami. Pod Appelmanem ubito wtedy dwa konie, wycofał się na trzecim. Zginął tam dowódca dragonów Krzysztof Faliński. Podczas tych walk została spalona Pucka Wieś, ponieśli też straty mieszczanie, których burmistrz Heine zmuszał do gaszenia pożarów pod ogniem artyleryjskim. Do końca tego roku nie przeprowadzono już większych szturmów, jedynie nękano oblężonych (drobnymi natarciami, aby zmęczyć załogę. Jedna i druga strona ponosiła podczas tych utarczek i potyczek spore straty w ludziach i w sprzęcie. Nowy wielki szturm rozpoczęto 8 stycznia 1627 r. Przez trzy dni grzmiały działa z 'usypanych pod miastem (baterii, piechota ukryta za szańcami ostrzeliwała Szwedów z ręcznej broni palnej. Szczególne straty w budynkach mieszkalnych czyniły pociski zapalające. Aby zabezpieczyć przed nimi dachy, okładano je nawozem. Próbowali również Polacy podłożyć minę pod jedną z bram, ale zarówno ten wypad, jak i szturm generalny znów się nie powiódł; oblegający stracili żołnierzy. Te niepowodzenia skłoniły hetmana do zwrócenia się do rady miejskiej Gdańska, aby pożyczyła ciężkie działa. Za 'ich pomocą tak nadwątlono mury miasta, że komendant szwedzki poprosił o dwudniowe zawieszenie broni, a uzyskawszy je, zabezpieczył (wyłomy. Dnia 8 lutego, po uipływie zawieszenia Ibroni, Lanckorońsiki ponownie rzucił do ataku (swoich żołnierzy na Bramę Młyńską i sąsiadujące z nią mury. Tym razem Szwedzi zastosowali nowy podstęp. Na wieżę kościoła wciągnęli dwa załadowane kartaczami działa i skierowali je na rynek. Atakującym oddziałom pozwolili wedrzeć się do miasta, właśnie na rynek, i dopiero 'wttedy otworzyli ogień z wieży poprzez domy. Było to zupełnym zaskoczeniem i odniosło zamierzony skutek. Polscy żołnierze zaCzęli wycofywać się, a (czekający na ten moment ukryci w domach (szwedzcy piechurzy przypuścili kontratak. Miasto znowu nie zostało zdobyte. Ponownie Wdarli się Polacy do miasta 13 lutego i znowu musieli się wycofywać pod osłoną nocy. Niepowodzeniem skończył się szturm w dniu 23 lutego. Trzeba dodać, że i Szwedzi potrafili zrobić wypad. Podczas jednego z nich, 13 marca, udało się im nawet zdobyć na oddziałach gdańskich wozy z żywnością i amunicją. Szczególnie zdobycie żywności cieszyło załogę szwedzką, która od dawna cierpiała głód. Głodowali również mieszczanie. Dnia 18 marca /wysłał Sython, komendant szwedzkiej załogi Pucka, drogą morską jednego ze swoich oficerów do Elbląga z prośbą do tamtejszego komendanta, aby przysłał mu pomoc w wysokości ico najmniej 3 tysięcy żołnierzy. Posłaniec nie dotarł jednak do miejsca przeznaczenia, gdyż ujęły go patrolujące po zatoce statki gdańskie. Jeszcze raz bezskutecznie atakowali Polacy w (diniu 23 marca, tracąc znów około stu ludzi. Był to jednak już ostatni nieudany szturm. Ze zbliżaniem się wiosny wzrastało niebezpieczeństwo dwustronnego ataku ze wschodu i zachodu na Pomorze Gdańskie, 'trzeba więc było ^możliwie jak najszybciej Zlikwidować groźny przyczółek na zachód od Gdańska, jakim był obsadzony silną załogą szwedzką Puck. Rozumiał to doskonale hetman Koniecpolski i .postanowił osobiście poprowadzić dalszą walkę. W ostatniej dekadzie marca wyrusza z obozu pod Tczewem. Dnia 24 marca odbył naradę wojenną w Gdańsku. Zapewnił sobie pomoc zgromadzonej tam floty, niezupełnie jeszcze wyekwipowanej, ale już zaopatrzonej w artylerię, otrzymał od rady miejskiej ciężikie działa, 200-osoibowy oddział piechoty, specjalistę od (prac oblężniczych inżyniera Pawła Rudla. Dnia 29 marca wraz z przyprowadzonymi iprzez hetmana 'posiłkami znajdowało się wokół miasta około 4 tysięcy piechoty, ciężkie działa i dywizja jazdy. Usypano 5 (baterii, czyli stanowisk artyleryjskich, zatoczono na nie działa dużego wagomiaru. Od strony zatoki podpłynęło pod mury miasta 6 okrętów wojennych polskich. Baterie i szańce wznoszono prawdopodobnie naprzeciw bram (miejskich. Przez dwa dni, 29 i 30 marca, trwało intensywne ostrzeliwanie miasta zarówno od strony lądu, jak i zatoki. Wreszcie rozpoczął się szturm. Inżynier Rudel — prowadzący atak jednego z oddziałów — poległ, raniono też inżyniera Hernecka, zakładającego minę. Wobec druzgocącej przewagi wojsk polskich i gdańskich komendanci miasta Horn i Sython poddali się. Kapitulację podpisano 2 kwietnia 1627 r. Wygłodzona, zdziesiątkowana przez działania wojenne i choroby szwedzka załoga tegoż dnia o godzinie dziewiątej z rana poczęła opuszczać zamek i miasto. Szły pododdziały jeden za drugim ze zwiniętymi sztandarami, z opuszczonymi muszkietami bez bicia w bębny i (bez odgłosu trąb, oficerowie mieli rapiery w pochwach. Hetman salutował buławą pokonanego przeciwnika, ale znakomitego żołnierza. Miasto było wolne. W iręce polskie dostało się 6 dział spiżowych trzyfuntowyCh, 8 żelaznych dwwfuntowych, 5 żelaznych sześciofun-towych, 12 większych i mniejszych sztormiaków, trzy i pół beczki grubego prochu, półtora beczki prochu muszkietowego i 50 szyfun-tów (funtów okrętowych, funt okrętowy — około 139 kg) lontóiw. Zastanawiającą rzeczą jest taka długotrwała, zacięta obrona szwedzkiej załogi. Tłumaczyć ją można niewątpliwym męstwem żołnierzy i wysokimi umiejętnościami dowódców, a szczególnie Sythona, który od dawna walczył z Polakami, między innymi w Inflantach, gdzie w jednej z kampanii stracił nogę. Duży wpływ na (przewlekanie się oblężenia miało złe rozpoznanie sił nieprzyjacielskich przez wojska polskie, niespodzianką bowiem było to, że broniąca się tak mężnie załoga liczyła aż 1500 żołnierzy, ostrzelanych weteranów, i około 20 dział. Król szwedzki Gutaw Adolf przywiązywał do zdobycia, a następnie utrzymania Pucka bardzo dużą wagę.

ocena 4,7/5 (na podstawie 3 ocen)

wczasy, atrakcje, turystyka